Reklama podprogowa. Opinie w internecie

 
Reklama podprogowa (subliminalna) to forma reklamy w której odbiorcy uczestniczą nieświadomie. Wykorzystuje ona nieświadome przyjmowanie przez mózg bodźców wzrokowych i słuchowych.

 
Kilkusekundowa ekspozycja reklamowanych treści nie pozwala na ich świadome przetworzenie przez komórki mózgowe. Jednak krótkotrwałe bodźce dostarczone do podświadomości stają się jak sugestia hipnotyczna. Są przyczynkiem do podprogowego pragnienia posiadania jakiejś rzeczy, niezależnie od naszej woli.

Przekaz podprogrowy pół żartem, pół serio

Pomysł na reklamę podprogową we współczesnych mediach pojawił się po raz pierwszy w 1957 roku. Psycholog i marketingowiec James McDonald Vicary przeprowadził eksperyment, który miał udowodnić sposób na pobudzenie decyzji konsumenckich u widzów filmu, w którym będą wmontowane 3 sekundowe klatki zachęcające do jedzenia popkornu i picia Coca-Coli. Pozytywne wyniki badania zostały podważone i wskazano na brak korelacji filmu z zachowaniem widzów. Vicary przestał być marketingowcem, a zareagowało jedynie CIA zakazując używania reklamy podprogowej w filmach wyświetlanych w USA. W 1973 sprawą reklamy podprogowej zajął się osobiście porucznik Colombo w odcinku „Double Exposure” tłumaczonym jako „Przekaz podświadomy”. Zabójca mógł zabić swoją ofiarę, która przebywała w kinie dzięki umieszczonej w filmie reklamie podprogowej zachęcającej do picia napojów orzeźwiających. Oczywiście doświadczony Colombo mimo oczywistych dowodów na szpulach z taśma filmową nie daje się zwieźć teorii Vicarego. Odkrywa, że zabójca kinowego widza poczęstował go przed seansem słonym kawiorem, a w sali kinowej wyłączył klimatyzację.
 
 
 
 

Kryptoreklama

W 1989 roku Rada Europy oficjalnie zakazała posługiwania się technikami reklamowymi oddziałującymi na podświadomość zamieszczanymi w telewizji i kinach. Czy jest on skuteczny? A co z kryptoreklamą? Przecież towary lokowane to powszechny sposób uzyskiwania dotacji w produkcji filmowej. Bardzo trafnie jest to pokazane w filmie Truman Show. Tego typu reklama pojawia się niemal w każdym filmie, a jedyne ostrzeżenie/informacja pojawia się przed projekcją filmu. O ile oficjalnie filmy są przerywane przerwą reklamową to kryptoreklamy są wplecione w fabułę niczym klatki z filmów Vicarego. 
 

Polityczny przekaz podprogowy

Z przekazu podprogowego chętnie korzystają politycy. Najpierw buduje się jakąś tezę na czyjś temat. Często uruchamia także stalking i hejterów. Następnie niejako w białych rękawiczkach mówi się o kłamstwie jako o „oczywistej oczywistości”. W wywiadach politycy posługujący się kłamstwem formułują zwroty typu: „jak Pan/Pani doskonale wie”, „jak wszyscy o tym wiedzą”, „jest powszechnie wiadome, że…” Teza wielokrotnie powtarzana, niezweryfikowana pod względem prawdziwości. Jednak trafia do podświadomości widzów, zwłaszcza tych podatnych na manipulację.
 
 

Reklama podprogowa w Internecie

Odkąd w przestrzeni medialnej zagościł internet pojawiły się nowe możliwości reklamy podprogowej. W na początku zaczęto do tego wykorzystywać różnego rodzaju komunikatory: IRC, Polchat, etc. Potem, głównie aby ułatwić pozycjonowanie pojawił się tzw. marketing szeptany, który zagościł na różnego rodzaju forach Internetowych. Z jednej strony pozyskiwano odnośniki służące do pozycjonowania stron internetowych, z drugiej – podprogowo – reklamowano różnego rodzaju marki i produkty. Google pod płaszczykiem zachowania w tej mierze neutralności wprowadzał różnego rodzaju algorytmy wspierające działania SEO. Jednocześnie proponował płatne kampanie reklamowe, drogie i krótkotrwałe. W końcu powiązano Google Maps z prezentacja firm i możliwością zamieszczania opinii na ich temat.

 

Siła perswazji     

Opinie zamieszczane w internecie bardzo szybko stały się równoważnym źródłem wiedzy wykorzystywanej przez polityków i nie tylko. Przekonaliśmy się o tym dobitnie podczas pandemii. Rzetelna, oparta o badania praca profesora medycyny dla przeciętnego internauty jest tyle samo warta co „opinia” płatnego hejtera. Tak ciągle jest w przypadku szczepionek. Skoro brak szczepień osłabia populację jakiegoś państwa, to wystarczy opłacić kilku hejterów, którzy będą podsuwać ogłupiałemu społeczeństwu argumentu aby się nie leczyli.  Niezależnie od tego doszło do internetowej mody, gdzie każdej tezie buduje się antytezę. Znamy dobrze akcje tej samej grupy hejterów atakujących Unię Europejską i usprawiedliwiających Putina za agresję na Ukrainę. Ich ostatnim „produktem” jest tragifarsa pt. „Unia Europejska” każe Polakom jeść robaki”. To PR-owa akcja, nikt nie dementuje, że produkty spożywcze produkowane z owadów są jedynie dopuszczone na rynek Unii Europejskiej, podobnie jak kilka innych, które dopuszczono już o wiele wcześniej, a były stosowane od stuleci. Przykładem tego jest barwnik spożywczy pozyskiwany z pluskwy – czerwca polskiego, eksportowanego na cały świat już w XV wieku. Pierwsze wzmianki o eksporcie pochodzą z czasów bitwy pod Grunwaldem w 1410 roku. O wspaniałej kawie z ziaren wydalanych wraz z kałem ptaków szerzej nie wspomnę.
 
 

Opinia jest najważniejsza

Dość szybko opinie o firmie lub proponowanym przez nią produkcie, czy usłudze stały się jednym z najważniejszych impulsów w podjęciu decyzji zakupowej, i nie tylko zakupowej. Brak rzetelnych badań na ten temat, ale płatni opiniodawcy powołują się na fakt, że opinie wpływają na 79 % wyborów. Opinie o produktach, czy marce spotykamy w różnego rodzaju porównywarkach cenowych, w sklepach i  platformach internetowych (allegro, amazon), biurach podróży, katalogach firm, forach branżowych, jak i we wspomnianym wcześniej usługach Google.

 
 
 
 

Opinie internetowe w decyzjach zakupowych

Internet już dawno zastąpił nam papierowe poradniki, encyklopedie, leksykony. Do tego większość z nas nie utrzymuje bliższych relacji z ludzi, którzy mogą nam pomóc na co dzień (doradzić). Gdy czegoś nie wiemy pytamy się o to Google. Podobnie jest z decyzjami zakupowymi. Przykładowo, gdy chcemy kupić jakiś legalny program komputerowy najpierw szukamy informacji jaki jest zakres jego możliwości, jakie są wymagania sprzętowe, w końcu ile może on kosztować. Gdy znajdujemy oferty dokonujemy selekcji. Kierujemy się ceną, wiarygodnością firmy oferenta, warunkami sprzedaży, czy nie jest to trial i jak długo ważna jest licencja. Gdy oferta cenowa jest wyjątkowo niska drążymy dalej szukając co jest nie tak, że jest to aż taka okazja. To z Google dowiadujemy się o szczegółach oferty. Poznajemy opinię na jej temat. W ten sposób tejże opinie internetowe pomagają nam podjąć nam niełatwą decyzje zakupową.
 
 
Nasza firma w zakresie opinii internetowych ogranicza się do stałych klientów, jest to dodatkowa usługa do tworzonych i obsługiwanych przez nas stron internetowych oraz artykułów zamieszczanych na blogach. Jeżeli jesteś zainteresowany skontaktuj się z nami.